Żużel. Dramat Darcy'ego Warda sprawił, że niemal rzucił klubem. "Sport nie jest taki sam bez niego"

Żużel. Dramat Darcy'ego Warda sprawił, że niemal rzucił klubem. "Sport nie jest taki sam bez niego"

Darcy Ward w 2015 roku złamał kręgosłup i musiał przerwać karierę. Dramat Australijczyka sprawił, że jeden z działaczy chciał nawet porzucić żużel. - Gdyby na świecie istniała sprawiedliwość, to byłby teraz mistrzem świata - mówi Matt Ford.

Jeden z meczów Falubazu w polskiej  zakończył się jednak dla Warda tragicznie. Australijczyk zanotował upadek, w trakcie którego uderzył plecami o bandę. Doznał złamania kręgosłupa i przerwania rdzenia kręgowego. Wiadomość od lekarzy była dla niego niczym wyrok - oznaczała koniec z żużlem i najpewniej konieczność jazdy na wózku inwalidzkim przez resztę życia.

Dramat Warda załamał też jednego z żużlowych działaczy, o czym ten postanowił opowiedzieć po latach. - Gdy odebrałem telefon tej mrocznej nocy w sierpniu 2015 roku, od razu poczułem, że skończyłem z żużlem - powiedział promotor , cytowany przez "Bournemouth Echo".

To właśnie promotor  jako jeden z pierwszych uwierzył w talent Warda i dał mu szansę regularnej jazdy w barwach "Piratów" na Wyspach Brytyjskich.

- Kiedy ktoś jest ci tak bliski, a nagle jego ambicje i marzenia zostają zmiażdżone w tak młodym wieku, to rodzą się różnego rodzaju pytania. Mogę powiedzieć szczerze, że żużel nie jest taki sam bez Darcy'ego - ocenił Ford.

Zdaniem Forda, gdyby nie felerne wydarzenia z Zielonej Góry z 2015 roku, Ward obecnie byłby mistrzem świata. - Gość miał niesamowity talent. Gdyby na świecie istniała jakaś sprawiedliwość, to właśnie zdobywałby tytuły mistrza świata. Gdy wydarzył się jego wypadek, byłem gotów od razu zakończyć sezon w Poole. Nawet nie myślałem w tej chwili o potrójnej koronie, na którą mieliśmy szansę. To dla mnie nic nie znaczyło - podsumował Ford.